O wyższości 0,7 KM nad 1 J

Sezon rowerowy 2011 uważam za otwarty. Po inauguracyjnej porannej regulacji i poskręcaniu śrubek , które jeszcze czuły zimę i siedziały na luzie spartamet zwany pieszczotliwie Kosiarką wyruszył na szlak. Miało być blisko i nie męcząco. Znaczy z osiedla do centrum. (nie)Stety napatoczył mi się pod koła Jeleń. No i poszło. Po krótkim lansie pod zaprzyjaźnionym sklepem meblowym (to ten z kartka zaraz wracam) pojechaliśmy na skróty do domu. Wiadomo, że z punktu A do punktu B jedzie się najszybciej przez punkty CDEFGH…Stąd śmiała decyzja przemknięcia przez KSM ( tak złowieszczo przedstawiony przez Jakuba Poradę w książce „Chłopaki w sofixach”) Szybki zjazd Szczecińską w stronę Poleskiej ( – Może byś przestał te samochody wyprzedzać – narzekał Jeleń) . Następnie przejazd autostradą Domaszowską stresując przyszłych kierowców  (WORD). Potem jak głupi uparłem się jechać drogą – w końcu holender to rower miejski, więc asfalt lubi bardziej niż polne drogi. No i jechaliśmy przez Domaszowice szukając asfaltu pod żwirem.Niestety wstyd mi za Jelenia, który padł przy podjeździe do Woli Kopcowej…Musiałem stanąć i zapalić czekając na niego. I nie przekonują mnie jego tłumaczenia, że to dlatego,że mój rower ma silnik a jego ma tylko Jelenia. W końcu te 0,7 konia mechanicznego nie powinno pokonać zdrowego Jelenia. Żeby być uczciwym powiem,że też miałem raz problem z dogonieniem go…znaczy Jelenia…z górki było  Jeleń stawia mniejszy opór powietrzu – znaczy bardziej aerodynamiczny jest. Ja przejąłem opływowe kształty od trabanta ( tak, tak tego, który przegrał z angielską budką telefoniczną w konkursie na najmniejszy opór powietrza) .
By chwilę odpocząć podziwialiśmy jak młoda dama ćwiczy pod pomnikiem papieskim stawanie na przednim kole swojego roweru (-Też tak umiesz? -zapytał Jeleń. -Umiem jak się na dziurze wywalam…ale żeby to specjalnie ćwiczyć…?- odpowiedziałem)
Zakończeniem wycieczki była krótka sesja fotograficzna – Maciek znalazł sobie jakieś sarnie kopytko z częścią nóżki do focenia, ja podziwiałem rozległa panoramę dzikich wysypisk śmieci.  Od razu czuć wiosnę…No może przytłumił ja zapach wypalanej w ilościach hurtowych trawy… Widzieliśmy nawet strażaków , którzy walczyli z pożarem. Chyba chcieli,żeby wszyscy ich widzieli – wóz bojowy postawili w najciaśniejszym miejscu drogi. Maciek twierdził,że nasze aparaty ich onieśmielają dlatego njie chcą zjechac w wygodną zatoczkę tuż obok nas za to wolą walczyć o miejsce na drodze z rozszalałą koparką.
Podsumowując wychodzi na to,ze 0,7 KM to więcej niż jeden żywy Jeleń 🙂

MW

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

ostatnie poprawki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

jazda testowa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

show time

fot.Maciek Jelonek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

droga co prawda nie na Ostrołękę…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

krajobraz z rowerami. po prawej jaguar. Maćkowy jaguar.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tzw.dziki przerywnik

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

zadyma kielecko – masłowska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

straż pożarna jedzie a pan sobie łyżeczką macha…

fot.Michał Walczak

 

© 2011 – 2016, Michal Walczak /fotoreporter.info.pl. All rights reserved./Wszelkie prawa zastrzezone

Views All Time
813
Views Today
2
{lang: 'pl'}

Related Posts/Podobne posty:

Michał W.

Fotoreporter. Pracowałem m.in. dla Polskiej Agencji Prasowej , Rzeczpospolitej oraz agencji FotoRzepa. Moje zdjęcia można znaleźć m.in. w "Rzeczpospolitej", "Uważam Rze" ,"Życiu Warszawy", "Newsweeku" , "Polityce", "Niedzieli","Forbsie" ,"Przeglądzie Sportowym" i wielu innych wydawnictwach. Wszelkie zdjęcia na www.fotoreporter.info.pl są chronione prawem autorskim.

One thought on “O wyższości 0,7 KM nad 1 J

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *