W dole u biskupa

Wyjazd ku… I znów chwile grozy cały czas za plecami słyszę biskupie , opacie ,biskupie. Już zacząłem się zastanawiać czy reszta wycieczki porzuca incognito i zaczyna się do siebie zwracać tytułami oficjalnymi. Ale okazało się,że to tylko tak  – dla zmylenia porwanego.  Chociaż nie do końca…Wylądowaliśmy w DOŁACH BISKUPICH*. Nie brzmiało optymistycznie. – A teraz idziemy do Witka  – zarządził Krzysiek. – Zaraz , zaraz – wtrącił się Jeleń – najpierw to te skały idziemy obejrzeć. Poszliśmy. Przez mostek opodal ruin, które w naszych umysłach jawiły się jako resztki młyna wodne, a czym były naprawdę to chyba tylko biskup wie. Wyszliśmy wprost  na idealny materiał na komunę hippisowską – domek wśród krzaków. Według metki nabitej nad gankiem – rocznik 1926. Ganek wieńczy drewniany orzeł . W koronie. -26? To może jeszcze Gombrowicz go budował – ryknął Jeleń. I wytłumaczyło się, jakiego Witka chce odwiedzić.  Po obejrzeniu skałek wróciliśmy na drogę. Odkrywając w międzyczasie bardzo rzadkie w naszym regionie drzewo antenowe – na szczęście nie była to pora spadających anten*.Kierunek fabryka tektury! Ale nie pierwsza lepsza – ta należała do rodziców niejakiego Witolda Gombrowicza. Z duszą na ramieniu przekroczyliśmy Świśline. Na ramieniu bo o ile dół kładki nad nią wydawał się w miarę świeży i tylko trzeszczał pod nami , to poręcz wykonana z delikatnych (;)) podkładów kolejowych uległa już biodegradacji  – Połowy budynków nie ma – denerwował się Krzysiek – jeszcze nie dawno były! .Sam teren fabryczki skrzętnie ogrodzono.  Przeszliśmy tylko obrzeżami podziwiając budynki gospodarcze ,które  (jak głosił napis) groziły (nam) śmiercią. Po powrocie na drogę przeplatanym widokiem cyprysów (? Maciek popraw mnie jak coś bo wiesz,że ja to rozróżniam tylko drewno na opał i drzewo co rośnie) wspomogliśmy miejscowy handel spożywając śniadanie przy asfalcie i obserwując młodzieńca oddającego butelki po piwie do sklepu. Wytaszczył tego z beemki 3 skrzynki. No prawie – 4 sztuk zabrakło.

Po drodze do samochodu obejrzeliśmy jeszcze bajkowe podwórko, na które nas wpuszczono 🙂 Dalszą podróż opóźnił nieco Maciek , który widząc ogłoszenia na tablicy informacyjnej stanął przed dylematem –  Gienek Loska, zabawa taneczna czy piknik strażacki…Ot chłopak lubi sobie coś na przyszłość zaplanować…

*Doły Biskupie  –http://pl.wikipedia.org/wiki/Do%C5%82y_Biskupie

* drzewo antenowe  – drzewo od którego odpadłą część korony by zrobić miejsce na wyrośnięcie anteny RTV. Bardzo niebezpieczne w okresie dojrzewania owoców. Pod wpływem wiatru dojrzałe anteny mogą spadać na nie słuchających akurat radia przechodniów.

fot.i txt. Michał Walczak

 

 

 

© 2011, Michal Walczak /fotoreporter.info.pl. All rights reserved./Wszelkie prawa zastrzezone

Views All Time
682
Views Today
1
{lang: 'pl'}

Related Posts/Podobne posty:

Michał W.

Fotoreporter. Pracowałem m.in. dla Polskiej Agencji Prasowej , Rzeczpospolitej oraz agencji FotoRzepa. Moje zdjęcia można znaleźć m.in. w "Rzeczpospolitej", "Uważam Rze" ,"Życiu Warszawy", "Newsweeku" , "Polityce", "Niedzieli","Forbsie" ,"Przeglądzie Sportowym" i wielu innych wydawnictwach. Wszelkie zdjęcia na www.fotoreporter.info.pl są chronione prawem autorskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *